Antybiotyk – przyjaciel czy wróg? Wszystko co musisz wiedzieć!

Opis leku:

Antybiotyki należą do najczęściej wyłudzanych przez pacjentów leków. Wyprzedzają je tylko leki na potencję i tabletki antykoncepcyjne 😉 Wiele osób zaczyna poszukiwania w aptece, argumentując „tylko to na mnie działa”, „doniosę receptę”, „to dla babci, nie chcę jej po lekarzach ciągać” itp.  Kiedy z braku recepty nic nie wskórają – usiłują uprosić lekarza. Takie działanie bardziej szkodzi, niż pomaga! Przeczytaj dlaczego…

Antybiotyk to substancja pochodzenia naturalnego, zabijająca lub hamująca rozwój bakterii. Potocznie nazywa się też w ten sposób tzw. chemioterapeutyki, czyli leki przeciwbakteryjne zsyntetyzowane w laboratoriach. Ich rola we współczesnej medycynie jest nie do przecenienia – wynalezienie w 1928r penicyliny pozwoliło znacznie zmniejszyć śmiertelność pooperacyjną, jak i przeżywalność zwykłych infekcji. Od tego czasu ludzkość odkryła, udoskonaliła bądź zbudowała od zera setki związków chemicznych, które są naszą „cudowną bronią”. Niestety,nie zawsze potrafimy korzystać z tego oręża racjonalnie. Oto najczęstsze pułapki antybiotykoterapii:

Pułapka 1 – antybiotyk nie na wirusy!

Wiele osób sądzi, że antybiotyk może wyleczyć z  przeziębienia i grypy. Nic bardziej mylnego! Infekcje te powodowane są przez wirusy, a na te mikroby antybiotyki nie działają. Zastosowanie leków przeciwbakteryjnych może tu wręcz wydłużyć trwanie choroby, bo wybite zostaną bakterie probiotyczne w jelitach, które zwiększają odporność.

Leki przeciwbakteryjne powinny być stosowane tylko w przypadku powikłań bakteryjnych, kiedy to wirusowe zapalenie gardła przeradza się w anginę, a kaszel w zapalenie oskrzeli. Można to łatwo rozpoznać po zdecydowanym wzroście temperatury, która osiąga wtedy 38° i więcej, lub też po krwistoczerwonym zabarwieniu i ostrym bólu  gardła. Powinno też wzbudzić nasze podejrzenia, jeśli leczymy się kilka dni na własną rękę, a objawy nie słabną, a wręcz się pogarszają. Wtedy należy niezwłocznie udać się do lekarza, aby zdiagnozował, czy faktycznie jest to robota bakterii, a najlepiej zlecił posiew. Badanie takie jest krótkie i bezbolesne, a pozwala zidentyfikować wroga i sprawdzić, czym najskuteczniej go „załatwić” 🙂 Badanie takie można też wykonać prywatnie.

Pułapka 2 – antybiotyk „na wszelki wypadek”

Tej zasadzie hołduje wielu nadgorliwych rodziców, ale też niestety część lekarzy. Bywa, że pacjent wręcz żąda przepisania antybiotyku, a odmowę traktuje jako bagatelizowanie przez lekarza jego choroby. Niektórzy medycy niefrasobliwie ulegają naciskom, albo wręcz twierdzą, że i tak na antybiotyku się skończy i przepisują go na wszelki wypadek. Z reguły jest to wtedy antybiotyk o szerokim spektrum, czyli taki, który zabija jak najwięcej szczepów – jest wtedy największa szansa, że „trafi się” z terapią. Takie działanie przypomina zbombardowanie miasta w celu trafienia jednego bandziora. Cel osiągnięty, ale jakim kosztem? W dodatku akcja może się okazać niepotrzebna, bo bandziora zwyczajnie w mieście nie ma. Tymczasem wszystkie inne oprychy w okolicy nauczą się, że trzeba wybudować schrony, i następna taka akcja już tym bardziej im nie zaszkodzi 🙂 Lepiej „namierzyć typa”, przekonać się, na co jest najbardziej wrażliwy, i tego właśnie użyć. Po to właśnie robi się wymazy i posiewy.

Nie warto więc naciskać na lekarza, aby przepisał Tobie czy dziecku antybiotyku. Warto za to naciskać, żeby zrobił posiew, i dobrał antybiotyk do rodzaju bakterii – o ile w ogóle będzie to konieczne.

Pułapka 3 – nieprzestrzeganie zaleceń terapii

Leczenie antybiotykami wymaga przestrzegania kilku zasad. Przede wszystkim, należy zastosować całą przepisaną ilość tabletek. Wiele osób przerywa bądź lekceważąco traktuje leczenie, kiedy tylko poczują się lepiej. Bardzo ważne są też równe odstępy między dawkami – a tylko w ten sposób można zapewnić odpowiednie stężenie antybiotyku w organizmie, zabójcze dla bakterii. Kuracja antybiotykowa musi być jak seria z kałacha, strzelasz, aż wybijesz wroga do ostatka. Inaczej ocalałe niedobitki szybko się zregenerują  i uderzą ze zdwojoną siłą! Wtedy ten sam antybiotyk już raczej nie zadziała, trzeba będzie pójść do lekarza po kolejny – a nie jest to korzystne ani dla naszego zdrowia, ani dla portfela, ani… dla ludzkości, która ma już coraz mniej niezawodnych leków przeciwbakteryjnych.

Pułapka 4 – antybiotyki a oporność bakterii

Bakterie „nie są głupie”. Jak to w ewolucji bywa, każda akcja wywołuje reakcję – my wymyślamy lek, bakterie wymyślają enzym, który ten lek rozkłada. Im częściej narażamy drobnoustroje na  kontakt z daną substancją, tym większe jest prawdopodobieństwo, że nauczą się one unieszkodliwiać ten związek i… przekażą tą wiedzę dalej! Robią to w dwojaki sposób. Przede wszystkim, kiedy już antybiotyk zlikwiduje wszystkie te „słabsze ewolucyjnie” organizmy w stadzie, pozostałe zaczynają się mnożyć i przekazują umożliwiającą przetrwanie informację genetyczną następnym pokoleniom. Ponadto, często informacja ta  jest zapisywana na plazmidach, czyli na krótkich łańcuchach DNA, luźno pływających wewnątrz komórki bakteryjnej. Mówiąc obrazowo, informację „jak stworzyć enzym broniący nas przed trucizną” przechowują nie na dysku głównym, a na dyskietkach, którymi mogą się swobodnie wymieniać 😉 A wymieniają się chętnie, co gorsza nie tylko wewnątrz własnego gatunku, ale także z przedstawicielami innych szczepów! Jeżeli więc człowiek często bierze różne antybiotyki, jest bardzo prawdopodobne, że jego własna, jelitowa flora bakteryjna jest już bardzo dobrze wyedukowana i może niechcący podzielić się tą wiedzą z intruzami.

Tak więc, na skutek bezmyślnego nadużywania antybiotyków grozi nam powrót do przeszłości, czyli do stanu, w którym znowu nie będziemy mieli żadnej broni przeciwko bakteriom! W 2008 po raz pierwszy wykryto bakterię, która potrafi się bronić przed wszystkimi znanymi nam lekami bakteriobójczymi. W razie infekcji chory jest więc zdany sam na siebie – albo jego organizm zwalczy chorobę, albo umrze. Jak w osiemnastym wieku. Na taką bakterię nie ma leku i długo nie będzie – wynalezienie i wdrożenie jakiegokolwiek nowego lekarstwa trwa co najmniej 20 lat!

Każde nieracjonalne użycie antybiotyku daje przewagę bakteriom, które przystosowują się naprawdę bardzo szybko. Część lekarzy radzi ograniczyć nadużywanie nawet takich specyfików jak antybakteryjne żele do rąk. Jak w każdym wypadku, tak i w tym należy zachować przede wszystkim zdrowy rozsądek – środki przeciwbakteryjne są dla ludzi, w uzasadnionych przypadkach trzeba zażyć także antybiotyk. Warto jednak pamiętać, że walka ludzkości z tym niewidzialnym przeciwnikiem wciąż trwa – i także od nas zależy, na którą stronę przechyli się szala…

Antybiotyk Opinie Dodaj własną opinię Zadaj pytanie na forum

VN:F [1.9.22_1171]
Cena
Skuteczność
Czas działania
Ocena leku: 0.0/5 (0 opinie pacjentów)



5 komentarzy Antybiotyk – przyjaciel czy wróg? Wszystko co musisz wiedzieć!

  1. Michał

    A co z czosnkiem, który można kupić praktycznie wszędzie i bez recepty? Też groźny, czy jednak niekoniecznie?

    Odpowiedz
  2. Kasia

    Michał, czosnku bym się nie obawiała 🙂 Teoretycznie, jako naturalny antybiotyk, powinny go obowiązywać podobne zasady jak inne leki przeciwbakteryjne, ale nie można popadać w paranoję. Jedynym ograniczeniem do stosowania czosnku są uszkodzenia wątroby (może ją nadwyrężyć) oraz tolerancja domowników/współpracowników/drugiej połowy.

    Odpowiedz
  3. burek

    Jesli antybiotyk przyjmujemy np. 2 razy – rano i wieczorem, to odstępy czasu są ważne żeby co 12 godzin? czy 2 godziny +/- nie będzie miało znaczenia?

    Odpowiedz
  4. Rob

    burek antybiotyk łykaj raczej z zegarkiem w ręku i nie modyfikuj dawki. Chodzi o to, by utrzymać stały poziom leku we krwi. Gdy antybiotyku będzie za mało, bakterie zaczną się rozmnażać i „kombinować”, jak go pokonać. Może to doprowadzić do uodpornienia na dany specyfik. Jeżeli spóźnisz się nie więcej niż godzinę, zażyj lek, a następną dawkę zgodnie z wcześniej wyznaczoną porą. Gdy przerwa będzie dłuższa, omiń jedną dawkę. Nigdy nie bierz podwójnej porcji, bo skumulowanie antybiotyku w organizmie zwiększa ryzyko działań ubocznych.

    Odpowiedz
  5. Kasia

    A ja bym poradziła Burkowi nieco inaczej. Rob pisze „Jeżeli spóźnisz się nie więcej niż godzinę, zażyj lek, a następną dawkę zgodnie z wcześniej wyznaczoną porą” – i z tym się zgadzam. „Nigdy nie bierz podwójnej porcji, bo skumulowanie antybiotyku w organizmie zwiększa ryzyko działań ubocznych” – to też w całości popieram.

    Mam jednak inne zdanie w kwestii „Gdy przerwa będzie dłuższa, omiń jedną dawkę”. Radziłabym jednak wziąć tą dawkę w momencie, gdy Ci się przypomni, a kolejną za następne 12 godzin (jest ryzyko, że wypadnie to w środku nocy, ale cóż). Przykładowo, jeśli masz brać antybiotyk o 8:00 i 20:00, a przypomni Ci się o 10:00, to lepiej połknąć tabletkę o tej właśnie godzinie, a następną o 22:00. Czekanie aż do wieczora, aby wziąć pominiętą dawkę dopiero spowoduje obniżenie stężenia leku we krwi!

    Ostatnie słowo należy jednak do Twojego lekarza prowadzącego.

    Odpowiedz

Dodaj opinię

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cena
Skuteczność
Czas działania